Ekspozycje nowoczesności
1821–1929

Fragment panoramy Powszechnej Wystawy Krajowej we Lwowie w 1894 r., fot. Edward Trzemeski.

Fragment panoramy Powszechnej Wystawy Krajowej we Lwowie w 1894 r., fot. Edward Trzemeski.

Cytat

Źródło cytatu

relacja „Słowa” z wystawy w Kielcach w 1898 r.

„Wystawa […] nie jest jeszcze gotowa – ale któraż wystawa w dniu otwarcia była gotowa, a cóż dopiero mówić o przededniu – a jednak już imponuje, tak rozmiarami, jak różnorodnością i jakością okazów.

[…] Szkoda tylko, że urządzono ją w parku. Jest tam pięknie co prawda, wystawa zyskuje na oryginalności, ale równocześnie pawilony nikną w cieniu drzew, nie ma panoramy wystawy, niepodobna poczynić nawet zdjęć fotograficznych!”

jakjak

Komentarz

Podobnie jak piramidy, które oglądał w Egipcie generał Savary, również wystawę należy ujrzeć z pewnego punktu. Jak wiadomo, widok taki nie powinien być zbyt bliski ani zbyt odległy; musi być ogólny i całościowy.

W pierwszej chwili panorama budzi wzruszenie, lecz nie o nie tu chodzi. Wzrok zaczyna ślizgać się po powierzchni, wędruje powoli z jednego krańca na drugi. Ponieważ jednak jest to ruch powierzchniowy, nie ma mowy o tym, by spojrzenie zbłądziło; w ujęciu panoramicznym wszystkie obiekty znajdują się na pierwszym planie, a relacje między nimi ulegają zawieszeniu. Monumentalna budowla w surowym stylu antycznym i ażurowe pawilony w stylu szwajcarskim składają się na obraz bez głębi, a więc i bez historii.

W ogóle wystawę najlepiej ogląda się wtedy, gdy wszystko jest dobrze widoczne: przy jasnym świetle dziennym lub elektrycznym, na placu przestronnym i odsłoniętym, w przestrzeni wygodnie i łatwo dostępnej. Nie prezentuje się właściwie, gdy światło zaczyna migotać, a niebo zachodzi chmurami. Taki sposób oglądania sam ma w sobie coś z fotografii, o tyle, o ile daje poczucie przejrzystej bezpośredniości, ale również dlatego, że jest, co do zasady, powtarzalny i niecharakterystyczny. Toteż pierwsze wzruszenie, jakie budzi panorama, obraca się w końcu w jedno z typowych ujęć.

Spojrzenie całościowe, uogólniające i powierzchniowe, nie zaś przenikliwe; do tego ekonomiczne, bo jednokrotne. Kiedy próbujemy sobie wyobrazić, jak właściwie wystawy oglądano, jakich szukano wrażeń – ono wyłania się być może jako pierwsze.

Jakub Jakubaszek

Kontekst

Immanuel Kant, Krytyka władzy sądzenia, przekł. i przedm. Jerzy Gałecki, PWN, Warszawa 1968.
Żelazny Michał, Filozofia i psychologia egzystencjalna, Wydawnictwo UMK, Toruń 2011.

Mapa wpisu

Instytut Kultury Polskiej Narodowy program rozwoju humanistyki
Projekt realizowany w Instytucie Kultury Polskiej na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego w latach 2013–2016; finansowany ze środków Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki (nr 0110/NPRH2/H11/81/2013).
Na tej stronie korzystamy z cookies. Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, prosimy o zmianę ustawień przeglądarki internetowej